Ruda poczuła zapach spalenizny. Zbiegła po schodach drąc się przeraźliwe:
-Julka! Suko! Gofry nam się spalą!
Z pokoju przyjaciółki płynęła głośna muzyka. Nic dziwnego,że nie usłyszała Rudej. Z radia leciało akurat „Welcome to the jungle” Gunsów. Julka wyła w swoim pokoju i oddawała się ulubionemu zajęciu pt. „grovluj z Axlem”. Ruda wparowała do pomieszczenia uprzednio przyjebawszy w drzwi jednym ze swoich nowych glanów. Pierwsze co zrobiła to dała koleżance w czapę i rozpoczęła nowy koncert krzyków.
-Dziwko! Kurwa w naszej kuchni odbywają się dantejskie sceny a ty popierdalasz z miotłą i udajesz,że,kurwa,śpiewasz! Rusz tą popierdoloną dupę na dół i kurwa ratuj naszą strawę!
Julka otrząsnęła się z letargu i wybiegła z pokoju. Znalazła się w kuchni z prędkością światła. Ruda wpadła za nią. Pomieszczenie było zadymione a gofrownica wydawała dziwne dźwięki. Dziewczyny chwyciły za noże i szpachelki i zaczęły zeskrobywać resztki gofrów po czym wyłożyły je na talerz. Ruda spojrzała na jedzenie smutnym wzrokiem i przeklnęła pod nosem po czym wyciągnęła dżem i bitą śmietanę. Na słoiku była przyklejona podobizna Ryśka Riedla. Pojemnik ten służył w kuchni dziewczyn od około 3 lat i wykolebał już chyba wszystkie obce cywilizacje całego wszechświata. Ruda zaczęła obficie polewać resztki gofrów.
- Ruda? Co ty,kurwa,odpierdalasz?
-Nie widzisz? Jem,kurwa!
-W takim razie ja dzisiaj u ciebie kurwa nie śpię!
Ruda wzruszyła ramionami i skierowała się do obklejonego zdjęciami Jima Morrisona i Kurta Cobaina salonu. Po chwili usłyszała potężne trzaśnięcie drzwiami.
-No jak tu,kurwa,nie domyślić się,że to ty Slash!-wrzasnęła.
-No a jakże kto że inny?-powiedział Saul całkowicie zaćpany po czym rozsiadł się na kanapie obok Rudej.
-Kurwa ciulu spierdalaj z mojej zajebistej kanapy z tymi ubłoconymi buciorami!-Ruda rozindyczyła się teatralnie po czym wyłożyła swoje glany na nogi gitarzysty.
Slash zarechotał i potulnie ściągnął buty po czym sięgnął po,uwalonego białą,rozpuszczającą się mazią,gofra. Ugryzł kawałek,ale zaraz wypluł go na dywan.
-Kurwa! Liż to teraz!-Ruda tym razem na serio się wściekła.
-Co to do chuja pana było?!
-Goferki.-powiedziała słodkim głosem urozmaicając go złośliwym uśmieszkiem.
Nagle usłyszeli głośny trzask i Julkę wrzeszczącą „kurwa mać”.Ruda była zbyt leniwa żeby ruszyć tyłek z miejsca. Pan Hudson podzielał jej wielki entuzjazm do wstawania.
-Co tam się,kurwa,dzieje?!-wrzasnęła Ruda.
-Kurwa! Ten pojeb Steven wjechał tu na jakimś pierdolonym wózku i zajebał łebem o stolik!
-Aha-powiedziała znudzonym głosem Ruda.
Po chwili dziewczyna otrząsnęła się i krzyknęła:
-Co kurwa?!
Razem ze Slashem zerwali się z miejsc i polecieli do kuchni. Tam zastali jakże uroczą scenkę. Steven leżąc na kolanach Julki jęczał jak kot obdzierany ze skóry. Julka co chwila wywracała oczami i przykładała do głowy blondyna worek z lodem.
-Stevie ogarnij się. To tylko lekkie zadrapanie.
Perkusista jej nie słuchał. Dał nowy koncert jęków po czym przeszedł do wylamentowania swego testamentu.
-Jakie,kurwa,zadrapanie? Ja tu umieram do chuja-warknął po czym przybrał pozycję męczennika i słabym głosem powrócił do wygłaszania testamentu-powiedzcie Duffowi,że zawsze go kochałem i był pierdolenie zajebistą laską,a Axlowi,temu skurwielowi,przekażcie moje pałeczki.
Slash z Rudą jednocześnie walnęli facepalma,ale okazało się,że Steven jeszcze nie skończył.
-Slash… podejdź tu kotku.
Slash wywrócił oczami i niepewnie podszedł do „umierającego” przyjaciela.
-Slash... schyl się proszę.
-Na chuj?
-SCHYLAJ SIĘ KURWA-wydarł się Steven rezygnując z cierpiącego głosu,a gdy Hudson wykonał polecenie ten ucałował go w oba policzki i kontynuował-ty sukinsynu kurwa skończ udawać Chopina. Kurwa ja Julce kazałem zaprzyjaźnić cie z jebanym grzebieniem. Ale ty wiesz jak ja cię kocham!
Ruda pomyślała „ Ło ja pierdolę”. Steven przeszedł do odwalania teatrzyku. Chwycił się za serce a drugą rękę wyciągnął w górę. Zaczął wydawać odgłosy zbliżone do pomruków kopulujących gołębi po czym wywrócił oczami,wywalił język z gęby i „umarł”. Ruda zalamentowała:
-I co teraz będzie?!
Udała płacz po czym machnęła ręką i wróciła do swoich gofrów. Slash podążył za nią. Julka siedziała na podłodze uziemiona przez „zwłoki” Stevena.
-Ej,kurwa… Nie chcę nic mówić,ale skończ z tym teatrzykiem bo mi dupa zdrętwiała.
Steven zmartwychwstał. Naburmuszony puścił pod nosem wiązanke „miłych” słówek. Sięgnął po ogórka i płaczliwym głosem powiedział:
-I widzicie jacy wy jesteście? A jakbym,kurwa, na serio umarł? Kurwa ja się dla was wcale nie liczę!
Julce zrobiło się go żal więc przygarnęła chłopaka i pogłaskała po włosach.
-Jasne,że byśmy się przejeli,ale nie jesteśmy jeszcze aż takimi debilami żeby uwierzyć,że umierasz od zadrapania na czole.
-Nikt mnie nie kocha-prawie się popłakał.
Julka zrezygnowała z pocieszania. W tej samej chwili do kuchni wparował Duff. Steven odzyskał siły i krzyknął do niego:
-Broń się!
Po czym wycelował w basistę ogórkiem. Duff w ostatniej chwili przykucnął na podłodze. Ogórek rozpłaszczył się na ścianie tuż koło jego głowy. Steven nie poprzestał na jednym rodzaju pożywienia. Wyciągnął bitą śmietanę i wycisnął resztę zawartości na włosy Duffa.
-Kurwa wyglądasz jak jebany święty mikołaj.
Steven aż pisnął ze śmiechu po czym przeturlał się po ziemi i oznajmiając,że jest Jamesem Bondem skierował się w stronę salonu. Duff stał z otwartymi ustami i próbował coś wyjąkać pokazując palcem na drzwi od kuchni,w których przed chwilą zniknął jego cudowny kolega. Wyglądał zabawnie ze śmietaną na głowie i kawałkami ogórka na twarzy. Julka powstrzymała wybuch śmiechu i obdarowała Duffa szmatką. Zamknęła mu buzię i odwróciła go w stronę kranu. Ruda wbiegła do kuchni i widząc co się dzieje wepchnęła Duffowi głowę do zlewu (i tym samym do resztek z obiadu) i wylała mu połowę płynu do mycia naczyń na włosy. Duff tym razem zareagował w miarę normalnie:
-KURWA! (bul bul bul) CHCESZ (bul bul bul) MNIE KURWA (bul bul bul) UTOPIĆ (zaksztuszenie)?!
-Zamknij pysk-odpowiedziała spokojnie Ruda po czym zabrała się do mycia włosów basity.
Kiedy Duff wyciągnął dokładnie opłukaną z płynu do naczyń głowę miał na niej klasycznego „pudla”. Włosy sterczały mu na wszystkie strony i zrobiły się dziwnie „puchate”, Duff prawie cały ociekał wodą i pianą.
-Chodź się przytulić-uśmiechnął się złośliwie i skierował się w stronę Rudej.
Ruda uciekła w popłochu. Po chwili przebywający w kuchni Duff i Julka usłyszeli łomot. Julka wybiegła z pomieszczenia,a Duff za nią. Dziewczyna potknęła się o coś.
-KURWA UWAŻAJ JAK ŁAZISZ!-darła się Ruda-NIE WIDAĆ ŻE JA TU KURWA LEŻĘ?!
-Ale… co?-Julka była zdezorientowana.
-STEVEN KURWA WYJEBAŁAM SIĘ NA TEJ TWOJEJ JEBANEJ BITEJ ŚMIETANIE!-darła się Ruda wyraźnie nie zamierzając przestać.
Steven stał nad nią wesoły i nie za bardzo przejęty bulwersem koleżanki. Wywalił język na wierzch co jeszcze bardziej upodobniło go do psa,który cieszył się,że zrobił na złość swojej pańci. Ruda zamilkła na chwilę po czym dodała:
-DZWOŃCIE PO DŹWIG!
Towarzystwo wybuchło śmiechem. Nagle z salonu dobiegł ich wrzask. Steven uśmiechnął się komicznie.
-Chyba Slash założył buty-powiedział i spierdolił z mieszkania.
Wrzask z salonu narastał.
-KURWA GDZIE TEN JEBANY BLONDAS! NO ZAPIERDOLĘ MU JAK GO ZOBACZĘ!
-Slash?-Julka wtargnęła do salonu-co jest?
-TEN JEBANY KUNDEL WLAŁ MI BITĄ ŚMIETANĘ DO BUTÓW!*
* Lol… a ja dalej leżę na ziemi (dop. Rudej)